Nasze życie w tiny house!

Najbardziej lubię tworzyć spontaniczne wpisy. Teraz, gdy tak sobie siedzę kolejnego wieczoru sama w domku i piję ulubionę herbatkę Rooibos, zobaczyłam moje otoczenie na nowo. Od listopada 2020 roku w końcu zamieszkaliśmy w tiny house, który budowaliśmy przez 5 miesięcy własnymi rękoma. Tego na który akurat spoglądam.

tiny house geodesic dome @geohome_slovakia
Nasz domek i efekt halo. @geohome_slovakia

Dlaczego zamieszkaliśmy w tiny house?

Długie podróże mają to do siebie, że poprzez nie człowiek bardzo łatwo potrafi zredukować swój bagaż. Nagle stwierdzasz, że nie potrzebujesz różnych dóbr materialnych. Doszło do takiego momentu, że pokochałaś minimalizm. Dzięki temu poczułaś się lepiej i lekko.

Razem z Jakubem mieszkaliśmy już w bardzo wielu, bardzo różnorodnych miejscach i środowiskach, ale to dzięki temu mogliśmy poznać siebie. Doświadczyliśmy, że do życia wystarcza nam na prawdę niewiele, postawiliśmy na wartości i życie w zgodzie ze samym sobą.

No i właśnie dlatego tak dobrze się tutaj czujemy. To my tworzymy to miejsce, przeżywamy wspólne chwile, a domek czasami przekształcamy w studio fotograficzne.

Co ja tutaj właściwie robię?

Mój dzień zaczyna się od płukania ust olejem kokosowym. Potem wypijam dwie szklanki wody z cytryną, kurkumą, octem jabłkowym oraz witaminą C. Na śniadanie najchętniej wypijamy zielonego szejka ze szpinakiem i owocami, albo wcinamy złotą owsiankę. Następnie, przysiadam do pracy nad klipami do banków zdjęć i video, albo edytuję zdjęcia.

Ostatnio, realizujemy tu także sesje zdjęciowe. Mieliśmy tutaj już kilka noworodków i fajne rodzinki. Dzięki temu mam kontakt z ludźmi, który bardzo doceniam. Ze wszystkiego brakuje mi właśnie tego kontaktu z ludźmi, z otoczeniem. Uwielbiam patrzeć się na ludzi. Czerpię z nich radość i inspirację.

Każdego dnia staram się też dodawać treści na Instagram. Traktuje to też jako źródło kontaktu z drugim człowiekiem. Lubię pośmiać się z Waszych codziennych przygód, często poprawia mi to humor. I ja też dzieję się z Wami jakąś tam cząstką mojego życia. Jednak chce żebyście wiedzieli o tym, że to tylko Instagram. Nikt nie widzi mnie bez makijażu, czasami płaczącą i tęskniącą za normalnością itd.

Nie chce zapeszać, ale od nowego roku codziennie wykonują jakąś aktywność fizyczną. Biegam niemalże codziennie, a jak nie biegam to wchodzę na okoliczne górki, maszeruję po lesie, robię trening, a raz już to nawet MORSOWAŁAM! Haha, uwielbiam te memy!

morsowałem

Jakie mamy plany?

Jeśli tylko zrobi się pogoda, która umożliwi nam pracę na dworze będziemy dokańczać teren. Postawimy płot, zasadzimy trawę, zrobimy chodniczek z pni drzewa, zrobimy porządny drenaż (do naszego domku dochodzi naturalna mineralna woda, a że jest jej tam sporo, to często woda wylewa się na podwórku), zbudujemy drewniane miejsce na drzewo. Chcemy też zbudować saunę i hot tub.

Chętnie byśmy gdzieś pojechali, na przykład na taki Zanzibar, czy do Tanzanii, ale po powrocie z Bali doceniliśmy nasz dom. I do teraz pamiętamy stres jaki towarzyszył podczas naszego powrotu. Poza tym budowa domku, no i nie ma co ukrywać – nieregularna praca, sprawiła, że musieliśmy z czegoś zrezygnować.

Za co pokochałam to miejsce? I love tiny house!

Każdego dnia budzę się w samym środku przepięknej słowackiej przyrody. Słowacki Raj jest niesamowity i popularny jest tutaj dialog:

“-Jak się masz?”

-“Jak w raju!”” 🙂

Mieszkanie w takim domku na pewno poprawia samopoczucie, kreatywność. Siedząc tutaj, czuje się dosłownie otulona przez domek. Jest ciepło i przyjemnie. Bardzo lubimy przyjmować do siebie gości, znajomych i rodzinę. Jest cisza i spokój. Mamy swoją wolną przestrzeń, na której rozwijamy swoje inne zajawki. Robimy dużo zdjęć no i kochamy się oczywiście 🙂

tiny house geodesic dome @geohome_slovakia
Nasz piękny tiny house nocą! @geohome_slovakia

Slovakapolka

3 comments
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like