Kwarantanna na wyspie bogów, czyli pandemia na Bali (1)

CZĘŚĆ 1

Przez cały okres kwarantanny dostałam od Was dziesiątki wiadomości o tym jak bardzo zazdrościcie nam, że „utknęliśmy” w raju. Gdy wszyscy publikowali posty o tym jak tęsknią do świata, za podróżami, my wciąż znajdowaliśmy się w Indonezji.

Pandemia na Bali wydaje się być marzeniem. I być może w głowach kilku z was jest przepiękny obraz leżącego siebie na rozgrzanym piasku, z włosami mokrymi od wody morskiej. Wpatrując się w lazurowy ocean …i te palmy.

Jak się to wszystko zaczęło?

Gdy w lutym przylecieliśmy do Malezji , nic nie wskazywało na to, że pandemia osiągnie taki globalny rozmach. Poza tym, czasami też jesteśmy głupcami, którzy popełniają błędy. Lotnisku w Bangkoku (gdzie mieliśmy transfer)  było jak zawsze pełne ludzi. Nawet samolot, którym 2 tygodnie później lecieliśmy z Langkawi na Bali był pełen turystów.

A Bali, jak to Bali – w lutym i w marcu pełne turystów, życia i zabawy . Na wyspę wciąż przylatywali nowi wczasowicze. Jedyne co mogliśmy zauważyć, to brak Chińczyków. A musicie wiedzieć, że zaraz po Australijczykach, Chińczycy są na drugim miejscu, pod względem liczby odwiedzających Bali (ponad 1,4 miliona turystów każdego roku).

Nagle świat obiegła informacja, że Donald Trump zamyka granice USA dla Europy, a zaraz za tą decyzją zapadały kolejne. W końcu swoje granice zamknęła Polska i Słowacja, a także Turcja przez którą mieliśmy lecieć do domu w maju. Gdy na świecie nastała panika, Balijczycy z uśmiechem powtarzali, że lockdown z pewnością nas ominie.

Przerażeni turyści zaczęli zaczęli masowo opuszczać Indonezję. Dostaliśmy pierwsze informacje o akcji #LotdoDomu , ale nie chcieliśmy wpadać w panikę. Wciąż mieliśmy nadzieję, że nasz lot powrotny w maju odbędzie się.

Lot samolotem w trakcie pandemii koronawirusa i nasz powrót z Bali

Przeczytaj

Dlaczego nie wyjechaliśmy?

Mieliśmy kilka powodów dlatego lepiej, gdy opowiem Wam całą historię. 

Dlaczego nie skorzystaliśmy z #lotdodomu ? Z akcji mogli skorzystać jedynie obywatele Rzeczpospolitej Polski, więc nie było mowy, żebyśmy się rozdzielili (Jakub jest Słowakiem). Po prostu ta opcja nie wchodziła w grę, że ja miałabym lecieć do Polski i w takiej sytuacji zostawić Jakuba. 
Bardziej bolał nas fakt, że kilka dni później dowiedzieliśmy się o kolejnym locie organizowanym przez niemieckie służby (niestety dowiedzieliśmy się o nim za późno), który kosztował jedynie 100 euro. To był większy ból.

Przyznam szczerze, że cały czas mieliśmy nadzieję, że sytuacja na świecie poprawi się, a nasz lot w maju odbędzie się. Niestety, 2 tygodnie przed planowanym wylotem dostaliśmy informację, że nasz lot został anulowany.

Byliśmy też w kontakcie z Polską i Słowacką Ambasadą. Pan z polskiej ambasady w Dżakarcie próbował nas nieco uspokoić i poradził (jeśli mamy wystarczającą ilość środków na koncie do przeżycia) przeczekać 2-3 tygodnie, a być może niektóre loty zostaną wznowione.

Niestety, 2 tygodnie później dowiedzieliśmy się, że Indonezja zamyka się na dłużej z powodu ramadanu. I tak zostaliśmy uziemieni na kolejny miesiąc…

Pandemia na Bali – Jak zmieniała się rzeczywistość

31 marca Indonezję obiegła informacja, że kraj zamyka się na turystów. Nagle, z dnia na dzień zamknięto atrakcje turystyczne oraz plaże. Najbardziej znane miejsca na Bali, nagle opustoszały. W Ubud zniknęły kolorowe markety, stragany, praktycznie większość zamykała swoje biznesy. Zrobiło się pusto i smutno. Kuta, która znana była z natłoku ludzi, nagle przypominała miasteczko widmo.

Do pewnego momentu, wciąż jeździliśmy na plaże, między innymi w Canggu, czy na Uluwatu, jednak z biegiem czasu, gdy lokalna policja zauważała, wciąż powracających tam bule*, wejścia do plaż zostały specjalnie strzeżone przez strażników. I choć nam kilka razu udało się wejść na plaże i posurfować, po jednym z wypadków przestaliśmy jeździć w te miejsce….

*bule – to obraźliwe określenie na „białego” turystę, który nie potrafi się zachowywać

Puste ulice w Ubud, pandemia na Bali


Część 2 wkrótce…

Slovakapolka

4 comments
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like